Some call it karma...

Dodano: 2013-08-28 @ 05:43

...some call it luck. Others say it's fate, I don't give a fuck :-)

Nie wierzę w karmę czy przeznaczenie, ale w ślepy los też nie. Przyroda po prostu lubi równowagę.

Dlatego kiedy w poniedziałkowy poranek pewna pani, robiąc minę kota ze "Shreka", poprosiła mnie, abym zamienił się z nią miejscami w samolocie, pomyślałem, że to po prostu "wyrównanie" za cudowny poprzedni tydzień, spędzony na urlopie w Chorwacji.

Stoczyłem krótką, wewnętrzną walkę (moje wygodne miejsce przy przejściu w zamian za środkowe, i to w dodatku w jednym z ostatnich rzędów - litości, przecież pani synowie mają chyba około 10 lat!), ale w końcu wpojona mi uprzejmość zwyciężyła i kolejne 10 godzin spędziłem klnąc w duchu na czym świat stoi i cierpliwie wysłuchując starszej pani, która z melodyjnym, teksańskim akcentem opowiadała mi o swojej wizycie u rodziny w Niemczech.

Zmęczony i niewyspany wylądowałem w końcu w Dallas, które to miasto powitało mnie bardzo gorąco. Dosłownie - termometr wskazywał ponad 100 stopni. Co prawda skala inna, ale dałbym głowę, że zaraz się ugotuję.

Z posępną miną powlokłem się do wypożyczalni samochodów, gdzie miał na mnie czekać jakiś Nissan, którego załatwiło mi biuro. Kiedy podałem pani po drugiej stronie lady swoje nazwisko i usłyszałem przeciągłe "HMMMMMMM...", przeleciało mi przez głowę, że to jeszcze nie koniec pecha. Po chwili okazało się jednak, że z racji bycia stosunkowo świeżym, albo w ostatnim czasie bardzo intensywnym klientem sieci AVIS, dostanę za darmo upgrade. Przemiłe. Pomyślałem, że teraz może być już tylko lepiej.

Myliłem się.

Było więcej niż lepiej. Było super. Na kolejne 4 tygodnie stałem się dumnym posiadaczem... A zresztą, sami zobaczcie :-)

obrazek

obrazek

obrazek

Nie jest to co prawda Shelby '66, ale jak się nie ma co się lubi... :-D

Blog